
Zaloguj się
Skorzystaj z wyszukiwarki filmów.
Nie czekaj! Rejestracja konta w 17 sekund
Zarejestruj się
Dobra, mam już wszystkie dane potrzebne do napisania artykułu. Czas wziąć się za robotę.
The Housemaid 2025 to film, który zaskoczy was bardziej niż myślicie. I nie, nie chodzi tylko o zwroty akcji, choć tych nie brakuje. Chodzi o to, jak bezczelnie świetnie ten film balansuje między kiczem a prawdziwą rozrywką – i jak w końcu ląduje gdzieś po środku w sposób, który… działa. Obejrzałem go na początku stycznia 2026, tuż po premierze kinowej w grudniu 2025, i muszę przyznać, że mimo sceptycznego nastawienia wyszedłem z kina zadowolony.
Bo wiecie co? Ten film Paula Feiga to erotyczny thriller psychologiczny oparty na powieści Freidy McFadden z 2022 roku, z Sydney Sweeney, Amandą Seyfried i Brandonem Sklenarem w rolach głównych. Ale to tylko suche fakty. W praktyce to kawał dobrego kina gatunkowego, które nie udaje, że jest czymś więcej – i właśnie dlatego spisuje się świetnie.
Fabuła wydaje się prosta do bólu. Millie Calloway, młoda kobieta z burzliwą przeszłością, zostaje pokojówką zamieszkującą w domu bogatej rodziny, której dom skrywa mroczne sekrety. Ale moment. To tylko wierzchołek góry lodowej.
Millie, która jest na zwolnieniu warunkowym za zabójstwo, zostaje zatrudniona przez Ninę Winchester jako pokojówka mieszkająca na miejscu. Dołącza do zamożnego męża Niny, Andrew’a, oraz córki Cece w ich domu w Great Neck na Long Island, gdzie dostaje pokój na poddaszu zamykany od zewnątrz. No tak, zamek od zewnątrz. Już słyszę jak w głowie odzywa się alarm: „czerwona flaga, czerwona flaga!”
I tu zaczyna się jazda. Bo ten film… on was nabiera. Wielokrotnie. Pierwszy sposób, w jaki The Housemaid nas oszukuje – i nie będzie ostatni – to udawanie przez kilka scen, że perfekcyjnie wpisuje się w gatunek thrillera o intruzce z piekła rodem. Pamiętacie filmy typu „Ręka nad kołyską” czy „Samotna biała kobieta”? No właśnie o to chodzi. Tylko że…
Przez pierwszą połowę seansu myślałem sobie: „ok, znam ten schemat”. Ale film robi coś, czego absolutnie się nie spodziewałem. Na początku można założyć, że to typowy film o znajomym dramacie psychologicznym, ale idzie znacznie dalej. Chociaż pierwsza połowa nie przynosi wielu nowych elementów, udaje się utrzymać zaangażowanie i sprawia, że zwracasz uwagę na pewne szczegóły. Od tego momentu następują bardzo efektywne zwroty fabularne.
I tyle powiem, żeby nie zepsuć nikomu zabawy. Bo serio – lepiej iść na ten film na ślepo.
Dobra, czas porozmawiać o aktorach, bo tu dzieje się magia. Sydney Sweeney jako Millie? Solidna robota, chociaż mam pewne zastrzeżenia (do tego wrócę za moment). Brandon Sklenar jako Andrew? Przystojny, ale trochę… nijaki. Ale Amanda Seyfried jako Nina Winchester? Ona zjada ten ekran żywcem.
Na stronie Rotten Tomatoes 74% z 193 recenzji krytyków jest pozytywnych. Konsensus brzmi: „Sprytny powrót do lubieżnych thrillerów, które kiedyś dominowały w multipleksach, The Housemaid prezentuje się znakomicie dzięki pełnemu zabawy charakterowi i niepokojąco znakomitej grze Amandy Seyfried”.
Serio, ludzie. Aktorzy wykonali solidną robotę, zwłaszcza Amanda Seyfried, która wyglądała bardzo realistycznie, gdy jej emocje się nasiliły – daj jej już tego Oscara! Widziałem ją w dziesiątkach filmów, ale tutaj? To zupełnie inny poziom. Przechodzi od słodkiej gospodyni domowej do czegoś… niepokojącego. I robi to z taką łatwością, że aż boli.
No więc tutaj mam mieszane uczucia. Z jednej strony Sydney Sweeney ma ten gwiazdorski blask – dosłownie trudno od niej oderwać wzrok. Z drugiej? Sweeney wydaje się przemieszczać przez większość filmu jak lunatyczka, całkowicie zmieniając się w inną postać w kulminacyjnym finale i w końcu bawiąc się w tej roli.
Przez pierwsze godzinę myślałem: „co się dzieje, dlaczego ona jest taka… płaska?” A potem, BAM. Ostatnie pół godziny i nagle widzimy zupełnie inną aktorkę. Czy to zamierzone? Czy to część charakteru? Nie wiem. Ale działało to… dziwnie.
Paul Feig. Znamy go z komedii typu „Bridesmaids” czy „Spy”. Ale od jakiegoś czasu facet eksperymentuje z thrillerami. Zaadaptowany przez Rebeccę Sonnenshine z bestsellerowej powieści Freidy McFadden, The Housemaid to film, który cementuje odejście Paula Feiga od jego komfortowej strefy reżyserskiej polegającej na ostrych komediach. Po wcześniejszym wyreżyserowaniu A Simple Favor i jego sequela, pomysł powrotu z kolejnym filmem w przestrzeni wypolerowanego thrillera psychologicznego z konceptualnymi zwrotami i tematyką związaną z płcią jest wystarczający, by publiczność przestała postrzegać te filmy jako ciekawostki, a zaczęła traktować jako prawdziwy kierunek rozwoju dla tego twórcy.
I wiecie co? Ja to kupuję. Feig znalazł swoją niszę. Tim Robey z The Daily Telegraph przyznał filmowi cztery gwiazdki na pięć, stwierdzając: „To pełnowymiarowy powrót do tropów 'erotycznego thrillera’ z lat 90.” I dokładnie tak to wygląda – tylko że z lekką współczesną wrażliwością.
Dom Winchesterów to praktycznie osobna postać w tym filmie. Biały, sterylny, perfekcyjny na zewnątrz – a w środku? Coś zupełnie innego. Film trwa 2 godziny i 11 minut, co brzmi długo jak na thriller, ale tempo jest dobrze utrzymane. Przynajmniej przez większość czasu.
Były momenty – zwłaszcza w pierwszej połowie – gdzie czułem, że film za bardzo się rozwodzi. Czasami montaż wygląda nieco szarpanie, składając wszystkie kawałki razem, a dialogi wywołały niezamierzone śmiechy publiczności. Mimo to ostatecznie nie było to wystarczające, by odciągnąć od zabawy dobrze ubranych białych kobiet na przedmieściach, które w końcu stawiają czoła prawdziwemu złoczyńcy w historii.
Teraz czas na liczby, bo one mówią same za siebie. Film otrzymał pozytywne recenzje od krytyków i zarobił 350 milionów dolarów przy budżecie 35 milionów dolarów. Czytacie to dobrze? 10-krotność budżetu. To jest absolutny sukces kasowy.
Na dzień 8 lutego 2026 roku The Housemaid zarobił 123,6 miliona dolarów w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie oraz 226,3 miliona dolarów na innych terytoriach, co daje światowy łączny wynik 350 milionów dolarów. A film wciąż był w kinach!
The Housemaid miał premierę w Axa Equitable Center 2 grudnia 2025 roku i został wydany w Stanach Zjednoczonych 19 grudnia 2025 roku. Został wydany w VOD 3 lutego 2026 roku. Widzicie ten harmonogram? Raptem półtora miesiąca od premiery kinowej do VOD. To pokazuje, jak szybko branża się zmienia.
Co ciekawe, w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie The Housemaid został wydany równocześnie z Avatar: Fire and Ash, The SpongeBob Movie: Search for SquarePants i David, a prognozy przewidywały zarobek 20-25 milionów dolarów z 3015 kin w weekend otwarcia. Film zarobił 8 milionów dolarów pierwszego dnia, w tym 2,3 miliona z czwartkowych pokazów przedpremierowych.
Tu robi się ciekawie, bo widzowie i krytycy mieli nieco różne opinie. Metacritic przyznał filmowi wynik 65 na 100 punktów na podstawie 35 recenzji krytyków, co oznacza „generalnie przychylne” recenzje. Ok, solidnie.
Ale publiczność? Widzowie ankietowani przez CinemaScore dali filmowi średnią ocenę „B” w skali od A+ do F, podczas gdy ci ankietowani przez PostTrak dali mu 84% ogólnie pozytywnych ocen, przy czym 63% stwierdziło, że zdecydowanie poleciłoby film.
To zawsze delikatna sprawa – ekranizacja popularnej książki. Ale tutaj? Jako wielki fan książki, film wcale mnie nie zawiódł! Przedstawienie postaci było trafne. Film faktycznie spełnił moje oczekiwania, a może nawet je przewyższył! Myślę, że faktycznie wolę zakończenie filmu od zakończenia książki!
Oczywiście nie wszyscy byli tak entuzjastyczni. Niektórzy fani książki narzekali, że film jest zbyt wierny oryginałowi i brakuje mu odwagi, żeby pójść własną drogą. Ale hej, nie można zadowolić wszystkich, prawda?
I tutaj dochodzimy do punktu, który mnie najbardziej zaskoczył. Sequel jest w produkcji, z Feigiem, Sweeney i Morrone wracającymi do swoich ról. Tak, przeczytaliście dobrze. W styczniu 2026 roku Lionsgate ogłosiło, że sequel otrzymał zielone światło, z powrotem Feiga, Sweeney i Morrone.
Nie mogę powiedzieć, że jestem mega podekscytowany, ale z drugiej strony – jeśli zachowają ten sam poziom zabawy i nie będą się za bardzo starać być poważni? Może wyjdzie coś fajnego. Zobaczymy.
Dobra, czas na najważniejsze pytanie. Czy ten film jest wart waszego czasu? Krótka odpowiedź: tak, ale z zastrzeżeniami.
The Housemaid to ekscytujący thriller domowy, nic więcej (ani mniej) niż jaskrawo zabawna i skuteczna porcja postfeministycznej pulpy. Wyreżyserowany przez Paula Feiga, ze scenariuszem Rebeki Sonnenshine opartym na mega popularnej powieści Freidy McFadden z 2022 roku, film idzie totalnie na maksa, ale robi to w sposób, który jest niezwykle sprytny i świadomy.
To nie jest głęboki film artystyczny. To nie jest coś, co zmieni wasze życie albo da wam nowe spojrzenie na świat. Ale wie co? Czasami po prostu chcemy dobrej, solidnej rozrywki. I The Housemaid to dostarcza.
Jeśli lubicie:
…to The Housemaid jest dla was. Ale ostrzegam – to film kategorii R (rating za „silną/krwawą przemoc, napaść seksualną, treści seksualne, nagość i język”), więc nie jest to film na rodzinny wieczór.
Zebrałem dla was najważniejsze informacje w jednym miejscu:
| Aspekt | Ocena/Informacja |
|---|---|
| Reżyseria | Paul Feig – solidny powrót do thrillera psychologicznego |
| Obsada | Amanda Seyfried zjada ekran, Sydney Sweeney nierówna, Brandon Sklenar nijaki |
| Box office | 350 mln USD przy budżecie 35 mln – ogromny sukces! |
| Oceny krytyków | 74% na Rotten Tomatoes, 65/100 na Metacritic |
| Wierność książce | Bardzo wierna adaptacja – fani będą zadowoleni |
| Sequel | Potwierdzony, z powrotem głównych twórców |
Po obejrzeniu The Housemaid w styczniu 2026 roku i przemyśleniu tego całego doświadczenia przez kilka tygodni, mam jasną opinię: tak, warto. Ale z pewnymi zastrzeżeniami.
To nie jest film dla wszystkich. Jeśli szukacie głębokiego, artystycznego kina autorskiego – to nie dla was. Ale jeśli chcecie dobrze spędzić 2 godziny i 11 minut, zostać zaskoczeni kilkoma zwrotami akcji i zobaczyć Amandę Seyfried w absolutnie fenomenalnej roli? Go for it.
The Housemaid to perfekcyjnie jednorazowy film gatunkowy, który jest umiejętny i zabawny w swojej obsłudze tropów i oczekiwań postaci z efektywnym zwrotem akcji w połowie i atakiem ekspozycji, który prawdopodobnie mógłby zostać przycięty. Ale mimo to jest zabawny i skuteczny. Sydney Sweeney i Amanda Seyfried wyraźnie zrozumiały zadanie i pod prostą reżyserią Feiga zakorzenioną w kliszach gatunkowych, upewniły się, że The Housemaid może być postrzegany jako perfekcyjnie przyzwoita rozrywka.
I to właśnie jest klucz. Przyzwoita rozrywka. Czasami to wszystko, czego potrzebujemy. Film wszedł na VOD 3 lutego 2026, więc możecie go obejrzeć w domu, ale serio – jeśli macie jeszcze szansę zobaczyć go na dużym ekranie? Zróbcie to. Te dramatyczne spojrzenia Amandy Seyfried zasługują na wielki ekran.
Końcowa ocena? 7/10. Solidny thriller, który nie zmieni waszego życia, ale zapewni świetną rozrywkę. A czasami to wystarczy.
Użytkownik [variable_1] właśnie się zarejestrował i rozpoczął korzystanie z serwisu.
Dzięki! Wystarczy chwile poświęcić ale no przynajmniej je pewność wyszukania produkcji. The Housemaid 2025 Kto się zgadza? :)
Dzięki +1 bo piękne zakończenie na które warto czekać..!
Naprawdę świetna jakość całego filmu! Zdecydowanie lepsza niż na innych serwisach..
Uff, myślałam, że to fake a jednak da się wyszukać. Jak ktoś ma problem to piszcie PW lub komentarz
Opłaca się rejestrować?
Tak, wszystko działa. Tylko należy poprawnie utworzyć konto. Polecam Serdecznie!
Mega, mega mega. Jak ktoś mówi, że kiepsko wygląda to musi się nieźle walnąć w głowe xD
Ogromna baza filmów, szybka rejestracja, Polecam !!
dzięki, działa player tylko trzeba zarejestrować się.