Co się dzieje?

Zaloguj się

Skorzystaj z wyszukiwarki filmów.

Błędny login lub hasło.

Źródła wideo 30 wyświetleń Zgłoś błąd

  • Zobacz trailer
Chcę więcej 2026
Obejrzyj trailer filmu oraz sprawdź gdzie obejrzeć cały film po szybkiej rejestracji.

Chcę więcej 2026

Miłość, kłamstwa i przekręt wszech czasów.Jan. 30, 2026114 Min.
Twoja ocena: 0
6 1 głosowanie

Opis filmu

Chcę więcej 2026 – polski thriller oparty na prawdziwych wydarzeniach

Chcę więcej 2026 to pełnometrażowy debiut reżyserski Damiana Matyasika, który już 30 stycznia trafił do polskich kin. Film opowiada historię inspirowaną jednym z największych cyberprzekrętów w Polsce – oszustwem, którego w ciągu kilku lat padło ofiarą blisko 2 miliony osób, a straty szacowane są na 500 milionów złotych. Produkcja z Julią Wieniawą i Maciejem Musiałowskim w rolach głównych ma ambitne założenia, ale czy sprostała oczekiwaniom?

No więc. Film miał być wielkim wydarzeniem początku roku. Miał być ostrzeżeniem, miał poruszać, miał wstrząsnąć. Tymczasem polskie kino ponownie zalicza fatalną passę – podczas pierwszego weekendu „Chcę więcej” nie powtórzył sukcesu, jaki dawniej gwarantowały rodzime produkcje w styczniu i lutym. Ale hej, zanim przejdziemy dalej – sprawdźmy, co tak naprawdę znalazło się na ekranie.

Fabuła i tło produkcji – cyberprzestępstwo jako desperacja

Marcin wydaje się pewnym siebie facetem, jednak pod maską lidera kryje się zagubiony chłopiec, rozdarty między beztroskim podejściem do życia, a nieuchronną dorosłością. Facet stoi na progu kariery profesjonalnego gracza w League of Legends – i nagle życie rzuca mu kłodę pod nogi. Wraz z dziewczyną Hanią i przyjaciółmi zanurza się w bezwzględny świat cyberprzestępczości. Początkowy cel? Zebrać kasę na ratującą życie terapię dla ojca Hani, która kosztuje półtora miliona dolarów.

Brzmi prosto, prawda? No ale… życie nie jest proste. Już wkrótce ich działania zaczynają przynosić ogromne zyski. Jednak z czasem początkowy cel schodzi na drugi plan. Adrenalina, poczucie sprawczości i złudne wrażenie zwycięstwa stają się dla Marcina uzależnieniem – wciągają go w świat władzy i pieniędzy. I tu pojawia się sedno problemu – nie tylko filmowego, ale i moralnego, o którym jeszcze sobie pogadamy.

Scenariusz powstał na bazie autentycznej historii młodego mężczyzny, odpowiedzialnego za jedno z najbardziej spektakularnych oszustw internetowych ostatnich lat. Reżyser Damian Matyasik twierdzi, że czytał akta sprawy i współpracował z bohaterem, podpisując umowę o zachowaniu poufności – więc detali nie poznamy. Ciekawe…

Damian Matyasik – debiutant z ambitnym portfolio

Za kamerą stanął twórca nagradzanych krótkometrażówek „Trup w piwnicy” oraz „Babcia umiera w sobotę”. Ta druga produkcja zdobyła łącznie 36 nagród na międzynarodowych festiwalach, m.in. w Londynie, Amsterdamie, Paryżu, Dubaju i Tokio. „Chcę więcej” jest pierwszym pełnometrażowym filmem fabularnym Damiana Matyasika. No i pokazuje się pewna prawidłowość – festiwalowe sukcesy w krótkiej formie nie zawsze przekładają się na pełny metraż.

Matyasik pełnił też funkcję scenarzysty, montażysty i odpowiadał za dialogi. To z jednej strony ogromna kontrola artystyczna, z drugiej – ryzyko, że nikt nie zahamuje pewnych decyzji. Za muzykę odpowiadał Maciej Zieliński, a za zdjęcia Michał Pakulski. Produkcja trwała 114 minut, co jak na polski thriller sensacyjny jest… no właśnie. Trochę za długo?

Obsada – młode ikony i doświadczeni aktorzy

Główne role powierzono dwójce najbardziej rozpoznawalnych twarzy młodego pokolenia w Polsce. W obsadzie są Julia Wieniawa, Maciej Musiałowski, Jan Frycz, Piotr Stramowski, Jarosław Boberek, Sebastian Dela, Przemysław Bluszcz, Piotr Cyrwus, Paweł Monsiel oraz Kacper Olszewski. Mieszanka doświadczenia i świeżości – teoretycznie mocna konfiguracja.

AktorRola
Maciej MusiałowskiMarcin (główna rola)
Julia WieniawaHania (dziewczyna Marcina)
Przemysław BluszczZbyszek (ojciec Hani)
Sebastian DelaHaker z ekipy Marcina
Jan FryczRola drugoplanowa
Piotr StramowskiRola drugoplanowa
Jarosław BoberekRola drugoplanowa

Obsada stoi jednak na solidnym poziomie. Musiałowski po raz kolejny pokazuje, że potrafi nie tylko przyciągnąć uwagę widza, ale też utrzymać napięcie w scenach dramatycznych zwłaszcza w konfrontacjach z patologiczną matką. No i trzeba przyznać – chłopak umie grać. Z paczki znajomych uwikłanych w przekręt finansowy, na którym przejechały się miliony Polaków, najlepiej wypada wiarygodny w swojej roli uzdolnionego „hakera” Sebastian Dela. Wieniawa z kolei kreuje postać młodej kobiety rozdartej między lojalnością wobec rodziny, karierą poczatkującej piosenkarki, a uczuciem do Marcina.

Recenzje krytyków – gdzie problem?

I tu zaczyna się jazda. Tymczasem „Chcę więcej” nie tylko sprzedaje się słabo, ale gromadzi też kiepskie recenzje. Auć. Czytając opinie krytyków, można się poczuć… no, niekomfortowo.

Historię, opartą ponoć na faktach, przekrętu na blika można byłoby opowiedzieć na dziesiątki sposobów. Jako heist movie, kino gangsterskie, film akcji albo cyber-thriller – z odrobiną humoru, z gatunkowym nerwem albo przynajmniej z wyrazistym montażem. Ani to jednak trzyma w napięciu, ani nie komentuje polskiej rzeczywistości. A podnosi ciśnienie jedynie słabym poziomem realizacji i deklaratywnymi, żenującymi dialogami. To słowa Michała Piepiórki z Filmweb, i… cóż, brzmi to ostro.

Niby poznajemy trudne realia bohaterów oraz ich życiowe dylematy, ale wszystko mogłoby być trochę bardziej dynamicznie zmontowane. Tym samym film potrafi chwilami znudzić, gdy widz czeka na moment, aż akcja nabierze tempa. Recenzent z PPE zauważa problem z tempem – 114 minut to sporo, jeśli historia się dłuży.

Co więcej, kwestia moralna budzi kontrowersje. Film jest moralnie podejrzany, oparte na glinianych nogach mętnej etyki. Twórcy bowiem każą nam sympatyzować ze zgrają młodych – a do tego miłych, utalentowanych i zaradnych – ludzi, którzy w imię większego dobra decydują się na mniejsze zło. Problem? Film przedstawia oszustów jako ofiary okoliczności, a nie jako sprawców przestępstw, które dotknęły miliony ludzi. To… wątpliwe podejście.

Reakcje widzów – podzielone opinie

A jak reagują zwykli widzowie? No różnie. Na Filmwebie można znaleźć wszystko – od entuzjastycznych opinii świeżo założonych kont (co budzi pewne podejrzenia) po brutalne rozczarowanie. Sam film to mdły, nic nie wnoszący gniot: drętwa gra aktorska, sceny ciągnące się bez sensu, dialogi jak z taniego paradokumentu i scenariusz pozbawiony rytmu, napięcia oraz pomysłu. Kontrast? Ogromny.

Z drugiej strony: Bohaterowie są niejednoznaczni, podejmują trudne decyzje, których konsekwencje wybrzmiewają długo po zakończeniu seansu. To historia, która nie upraszcza wyborów i nie daje łatwych odpowiedzi. Dużą siłą filmu są relacje między bohaterami, naturalne i pełne napięć, budowane z wyczuciem i bez nadmiernej dosłowności. Aktorsko film stoi na bardzo wysokim poziomie. Maciej Musiałowski tworzy wyrazistą, subtelną kreację. No dobra, ktoś musiał się pochylić nad tym filmem z pozytywnym nastawieniem.

Zabawne są komentarze o muzyce – kilku widzów wychwaliło soundtrack, szczególnie „Big City Life” w filmie. Szczegół, ale istotny dla młodszej publiczności.

Box office i wyniki w kinach – kolejna klapa?

No i teraz najgorsze. Trwa fatalna passa polskich produkcji w kinach. Styczeń i luty od lat należały do najlepszych miesięcy dla rodzimych filmów, które na początku roku „wykręcały” świetne wyniki. W bieżącym sezonie ich sytuacja przedstawia się dramatycznie źle. Podczas minionego weekendu klapę zaliczył kolejny polski tytuł – „Chcę więcej”.

Dla porównania: „Dziki” Macieja Kawulskiego, pierwsza polska produkcja w formacie IMAX, w ciągu trzech pierwszych dni zgromadził jedynie 21 tys. widzów. Kolejny tytuł, „Wielka Warszawska”, domykała trylogię szulerską z lat 80. Wynik otwarcia – 19,6 tysiąca sprzedanych biletów. Trend jest wyraźny – polskie kino w 2026 roku ma gigantyczny problem z widownią.

Niestety, konkretne dane o box office dla „Chcę więcej” nie są jeszcze dostępne w pełni, ale wszystko wskazuje na to, że film nie osiągnął komercyjnego sukcesu. I to boli, bo przy takiej obsadzie i temacie powinno być inaczej.

Muzyka i warstwa techniczna – jasne punkty?

Jednym z elementów, który zebrał pozytywy, jest warstwa muzyczna. Równolegle z premierą filmu swoją premierę miał utwór „Chcę więcej”, który promuje produkcję. W piosence obok Julii Wieniawy usłyszymy Macieja Musiałowskiego. Artyści są autorami zarówno tekstu, jak i muzyki. Przy kompozycji współpracował z nimi Aleksander Krzyżanowski, natomiast za miks odpowiada Piotr Przebora. Julia Wieniawa kolejny raz łączy karierę aktorską z muzyczną – i trzeba przyznać, że robi to sprawnie.

Dzięki znakomitej muzyce, licznym smaczkom dla fanów gier, efektownym ujęciom, solidnej grze aktorskiej części obsady oraz rosnącemu napięciu w drugiej połowie filmu, „Chce więcej” nadrabia część z tych bolączek. Dla fanów gier wideo – zwłaszcza League of Legends – są easter eggi i nawiązania, które powinny wzbudzić uśmiech.

Zdjęcia autorstwa Michała Pakulskiego też zbierają uznanie – wizualnie film wygląda przyzwoicie, szczególnie sceny w gamingowym klimacie. Problem w tym, że ładna opakowania nie ratuje słabego scenariusza.

Co nie zadziałało? Analiza problemów

Okej, cofnijmy się i zastanówmy – dlaczego film nie wyszedł? Po pierwsze: Za dużo w tym jednak dosłowności i traktowania widza jako ograniczonego w zdolnościach dedukcji. Matyasik, który jednocześnie stanął za kamerą, zmontował i napisał dialogi do „Chcę więcej”, nakreślił sylwetki swoich bohaterów na kanwie setek, jeśli nie tysięcy podobnych im postaci. Schematyczność zabija autentyczność.

Po drugie – ambiwalencja moralna, która nie została dobrze zaadresowana. Film próbuje nam sprzedać opowieść o „Robin Hoodach cyfrowego świata”, ale zapomina, że ofiary tych oszustw to prawdziwi ludzie, którzy stracili pieniądze. Ojciec dziewczyny Marcina, sympatyczny Zbyszek, nagle zostaje zdiagnozowany jako chory na poważną chorobę, na którą jest tylko jeden lek, kosztujący półtora bańki w dolarach. Ani to zebrać w zbiórce, ani uczciwie zarobić. Dilerka zajmie za dużo czasu i generuje zbyt wielkie ryzyko. Młody, miły, utalentowany i zaradny Marcin wpada jednak na „genialny” pomysł: a jakby tak oszukiwać ludzi na blika?

I tu pojawia się dysonans. Film pokazuje to jako „mniejsze zło” i oczekuje od widza empatii. Ale… czy naprawdę?

Co mówi Maciej Musiałowski?

Gwiazdor filmu broni produkcji przed krytyką. Jest to mądra, ważna historia. Opowiada o poważnym problemie, który dotyczy całej Europy. Jest to romans, w którym relacja jest bardzo piękna, wrażliwa i pikantna momentami. No dobra, rozumiem obronę swojego dzieła. Ale czy przekonuje? Raczej nie widzów, którzy wychodzili z kina z mieszanymi uczuciami.

Musiałowski ma rację co do jednego – temat jest ważny. Cyberprzestępczość dotyka miliony ludzi rocznie. Ofiarą cyberprzemocy może paść dziś każdy. Drobna nieuwaga, kliknięcie w podejrzany link czy szybki przelew do kogoś podszywającego się pod naszych bliskich to prawdziwa pożywka dla internetowych oszustów. Nie każdy z nich wkracza do świata nielegalnego pomnażania pieniędzy wyłącznie dla zaspokojenia własnej żądzy. Cyberprzestępstwa to równie często dzieła doświadczonych gangsterów, jak i zdesperowanych, walczących z systemem młodych ludzi. Tylko… czy film to dobrze pokazał?

Podsumowanie kluczowych punktów

Więc gdzie jesteśmy? „Chcę więcej” to film, który miał ambitne założenia – opowiedzieć o jednym z największych cyberprzekrętów w Polsce, pokazać młode pokolenie w konflikcie z moralnością i systemem, ostrzec przed zagrożeniami w sieci. Oparty na prawdziwych wydarzeniach film opowiada o jednym z największych cyberprzekrętów w historii Polski, którego w ciągu kilku lat padło ofiarą blisko 2 miliony osób na terenie całego kraju, a straty szacowane są na 500 milionów złotych i wciąż rosną.

Niestety, realizacja nie dorównała ambicjom. Problemy z tempem, schematyczne postacie, dyskusyjna moralność fabuły i słabe dialogi sprawiły, że film nie trafił ani do krytyków, ani do szerokiej publiczności. „Chcę więcej” balansuje więc między dramatem rodzinnym, dreszczowcem gangsterskim a krytyką społeczną, choć nie zawsze wszystko tu działa spójnie. Pewne scenariuszowe schematy i narracyjne niedociągnięcia są po prostu zbyt wyraźne. Choć z pewnością można było z tej historii wycisnąć więcej.

Dla Damiana Matyasika to lekcja – debiut pełnometrażowy to zupełnie inna liga niż krótkometrażówki festiwalowe. Dla polskiego kina to kolejny sygnał ostrzegawczy: same znane twarze i aktualny temat nie wystarczą, jeśli scenariusz i realizacja nie stoją na odpowiednim poziomie.

Czy warto obejrzeć? Jeśli jesteście fanami Wieniawy i Musiałowskiego, może tak. Jeśli szukacie mocnego thrillera o cyberprzestępczości – raczej rozczarujecie się. Film ma swoje momenty, ma solidnych aktorów, ma ciekawy soundtrack. Ale to za mało, żeby uratować produkcję przed statusem „niezrealizowanego potencjału”.

I tyle. Polskie kino w 2026 roku wciąż szuka formuły na sukces. „Chcę więcej” niestety nie będzie tym tytułem, który zmieni narrację. Może następnym razem.

Tytuł oryginału Chcę więcej

Podobne tytuły

Sygnalistka 2023
Polowanie (2023)
John Wick 2 (2017)
John Wick
Predator: Pogromca zabójców 2025
Furioza 2
Miraculous: Biedronka i Czarny Kot. Film 2023
John Wick 3 (2019)
Wiedźmin: Syreny z głębin 2025
Zgubiony telefon (2023)
The Housemaid 2025
Prymitywna wojna 2025
×
Ktoś właśnie ogląda

Użytkownik [variable_1] właśnie się zarejestrował i rozpoczął korzystanie z serwisu.